Środa 20 sierpnia 2008 r. godz: 14:00
Wiadomości: Sport/BJJ - Autor: Ramzes Temczuk
Z Przemysławem Gnatem mistrzem Świata i Europy w Brazylijskim Jiu Jitsu oraz świeżo upieczonym wicemistrzem Świata Jiu Jitsu "No Gi" o trudach walki, waleczności zawodników i zabawie w Disneylandzie rozmawia Ramzes Temczuk
Panie Przemku. Przede wszystkim proszę przyjąć gratulacje zdobycia kolejnego medalu i tytułu. Powoli zaczyna Pan przyzwyczajać nas na swoich sukcesów... Nie czuje pan presji z tego powodu?
Dziękuję serdecznie. Jeśli chodzi o presję, to w Gnieźnie objawia się to w ten sposób, że jeśli gdzieś wyjeżdżamy na bardzo ważne zawody to w zasadzie jeszcze przed wyjazdem każdy jest przekonany, że Przemo, Paweł i Maciej wrócą ze złotymi medalami. A to wcale nie jest takie proste, w ogóle nie jest proste. Ja jestem szczęśliwy, jeśli uda mi się w ogóle zorganizować wyjazd na Mistrzostwa Europy, czy Świata. Sam udział w takich imprezach dla gnieźnianina to ogromna radość i honor, a po prostu, jeśli jeszcze uda mi się przywieźć do tego medal, to już satysfakcja stuprocentowa. BJJ to bardzo trudny sport, nikt wyjeżdżając na tak duże imprezy nie ma gwarancji medalu.
No, ale z drugiej strony widzimy, że mamy w Gnieźnie już bardzo sporą grupę kibiców. Liczba smsów przed i po zawodach w USA ze wsparciem, a później z gratulacjami, naprawdę robiła wrażenie.Za to wszystkim dziękujemy. Dziękujemy również całemu naszemu zespołowi Walka Gniezno, wszystkim kolegom z Klubu, za wspaniałą pomoc w przygotowaniach - mieliśmy w Was ogromne wsparcie i najlepszych sparingpartnerów!
Każde zawody to olbrzymi wysiłek. Dużo zależy od tego, na jakich przeciwników się trafi. Jak było tym razem?
Olbrzymi wysiłek włożyliśmy przede wszystkim w przygotowania. Jesli jesteś dobrze przygotowany, to sama walka na turnieju nie sprawia aż tak wielkiego kłopotu. Wiedzielismy dzięki temu, że na pewno nie przegramy z nikim z powodu gorszej wydolnosci, siły czy wytrzymałości. Byliśmy za to gotowi na ewentualną porażkę przez własne błędy lub z zawodnikami po prostu lepszymi technicznie.
Do tych zawodów trenowaliśmy przez pięć tygodni od poniedziałku do soboty - dwa razy dziennie. Każdego dnia ćwiczyliśmy odmianę Jiu Jitsu "bez gi" przez około 1,5 godziny, do tego na zmianę dochodziło po godzinie albo biegania, albo siłowni albo innych ćwiczeń kondycyjno-siłowych. Trenowaliśmy w Studiu Fitness przy ul. Reymonta, które umożliwiło nam treningi, kiedy tylko mięliśmy ochotę. Stali bywalcy tego Klubu mogą potwierdzić jak ciężki był to trening i ilu wyrzeczeń wymaga. Po treningu nasze koszulki i spodenki wyglądały tak, jakbyśmy w nich wchodzili pod prysznic. I tak każdego dnia. Jeśli chodzi o rywali to oczywiście było wśrod nich wielu Mistrzów Świata i Panameryki z innych zawodów, z jednymi wygraliśmy z innymi przegralismy, to normalne, taki sport.
Tym razem wspólnie z Panem pojechali walczyć Paweł Kamiński i Maciej Kowalski. Również im należą się wielkie gratulacje. Obserwował pan ich walki jako przyjaciel ale przede wszystkim jako trener. Poprosimy o słowo komentarza.
Tak, chłopacy po raz kolejny zasłużyli na ogromne gratulacje. Obaj to absolutna czołówka BJJ w Polsce, Europie, a teraz tylko potwierdzili nieprzypadkowość wcześniejszych sukcesów na Mistrzostwach Świata. Dla mnie to żadna niespodzianka, dokładnie wiedziałem, że Ich na to stać. To wspaniali zawodnicy i koledzy, dają świetny przykład i niosą pomoc młodszym kolegom na treningach i służą za wzór zawodników na zawodach. To wielki honor być Ich trenerem i wielka satysfakcja z każdego Ich sukcesu.
Jakie wrażenie zrobiło na was "Miasto Aniołów"? Mieliście czas żeby pozwiedzać?
Tak, byliśmy na miejscu we wtorek późnym wieczorem a zawody odbywały się sobota - niedziela, więc była okazja troszkę pozwiedzać. Z ważniejszych miejsc byliśmy we wspaniałym Muzeum Historii Naturalnej, oczywiście w Hollywood i Bulwarze Gwiazd, zobaczyliśmy i poleżeliśmy na fantastycznych plażach Redondo Beach i Santa Monica. A w poniedziałek po zawodach, jak na prawdziwych wojowników przystało, cały dzień poświęciliśmy na ogromny Disneyland, na moje oko jakieś 4 razy większy od tego w Paryżu. Tam była okazja na rozprężeni po udanych zawodach i wiele dobrej zabawy.
Powoli zaczyna się Pan zaliczać do grona najbardziej utytułowanych sportowców Gniezna. Czy jest już odzew ze strony władz miejskich na wasze sukcesy polegające na konkretnym wsparciu klubu Walka Gniezno? Wiadomo, że początkowo nie było z tym najlepiej.
Jest coraz lepiej. Ja generalnie nie lubię narzekać na takie sprawy i nie wychodzę nigdy z założenia, że "cos mi się należy". Jeśli chodzi o konkrety to rokrocznie jesteśmy zapraszani na kończącą sezon Galę Sportu, która rzecz jasna nie przynosi finansowych korzyści, ale daje spora satysfakcje innego rodzaju. Ponadto w tym roku po raz pierwszy Urząd Miasta wsparł nasz Klub dotacją w wysokości 5.000 złotych, dzięki której wiosną przebywał u nas przez trzy tygodnie Brazylijczyk Ricardo Feliciano, a muszę powiedzieć, że dostęp do takiej wiedzy z Brazylii jest dla nas bezcenny. Co prawda pieniędzy starczyło na trzy tygodnia, ale dla nas to był olbrzymi zastrzyk wiedzy. Ponadto Urząd Miasta zdecydował się w tym roku konkretnie wesprzeć finansowo organizowany przeze mnie w Gnieźnie turniej BJJ, także w tym roku nie chciałbym narzekać, nie mam takich powodów i wierzę, że tak będzie dalej. Jeśli chodzi o osoby z urzędniczych stanowisk, to zawsze mogę liczyć na pomoc "odpowiedzialnego" za sport w Urzędzie Miasta Waldka Rewersa, oraz dyrektora GOSiR Jacka Mańkowskiego. Nie zawsze mogą wszystko zrobić, ale przynajmniej widać, że chcą. To bardzo ważne.
Czego dziś brakuje klubowi? Wiadomo, że nie woli walki, trenera, zapału i doskonałych wojowników.
Cały czas pracujemy nad własnym pomieszczeniem treningowym. Posiadanie własnego podniosłoby poziom Jiu Jitsu w Gnieźnie na kolejny, wyższy, jestem przekonany. Poza tym nie narzekamy, trenujemy najciężej i najlepiej jak umiemy.
Który z tytułów uważa Pan za najważniejszy w swoim życiu a na którym miejscu stawia Pan ten ostatni.
Zdecydowanie najlepszy był 2007 rok. Wtedy wygrałem wszystkie zawody, w których brałem udział. I Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata. Tak, cały ubiegły rok był najważniejszy. Z kolei w tym roku przed Mistrzostwami Europy kontuzja i walka w zasadzie "na siłę" i srebro... W czasie Mistrzostw Świata bardzo poważne kłopoty osobiste, ale dwa srebra... Rok 2008 również, mimo tego, że bardzo trudny dla mnie, był dobry, mimo że bez smaku złota...
Jakie plany ma klub Walka Gniezno na najbliższą przyszłość?
Planujemy nowy nabór do grup początkujących na przełomie września i października. Chcemy znowu przyciągnąć wielu młodych chłopaków do tego sportu i zarazić ich urokiem BJJ. Oczywiście chcemy wziąć udział w jak największej ilości turniejów, a w styczniu ponownie polecieć na Mistrzostwa Europy. A poza tym trening, trening, trening...
Zdjęcia udostępnił Przemysław Gnat
Jeżeli chcesz wymienić poglądy miedzy mieszkańcami Gniezna zapraszamy do dyskusji na
Forum.Gniezno.com.pl

Copyright Gniezno.com.pl ©Polecamy:
Gniezno.com.pl |
Agencja Interaktywna www.by.pl |
G28 |
GnieznoStacja |
Gniezno Dzisiaj |
360.Gniezno.com.pl |
Forum.Gniezno.com.pl
Właścicielem portalu jest firma Gniezno.com.pl z siedzibą w Gnieźnie, adres: Gniezno.com.pl, ul. Chrobrego 44, 62-200 Gniezno
Gniezno.com.pl jest firmą niezależną oraz samofinansującą i nie korzysta ze wsparcia środków publicznych; rządowych, samorządowych ani UE.Nasze serwisy:
Gniezno.com.pl |
Agencja Interaktywna www.by.pl |
G28 |
GnieznoStacja |
Gniezno Dzisiaj |
360.Gniezno.com.pl |
Forum.Gniezno.com.pl